REŻYSER ŻYCIA - SIŁA INTERNETU

REŻYSER ŻYCIA - SIŁA INTERNETU

Przez ostatni czas miałam dużo wolnych chwil, które poświęciłam na nadrobienie pewnych zaległości. Zaczynając od bloga, kończąc na YouTubie. Podczas sesji trudno było mi znaleźć parę minut na to, by obejrzeć zaległe filmy.

 Chcę Wam przedstawić pewną osobę, która wywołuje we mnie mnóstwo emocji oraz skłania do pewnych refleksji. Mowa tutaj o tytułowym „Reżyserze życia”.
Nazwa kanału, idealnie odzwierciedla pracę tego youtubera. Jego twórczość polega na przedstawieniu nam na pierwszy rzut oka mało istotnych aspektów życia. Jednak im bardziej zagłębiamy się w problem, to okazuje się, że nie jest to taka błahostka jak początkowo myśleliśmy. Przykładem tego, jest film pt. „ Życie to nie tylko Internet…”, do którego link znajdziecie pod postem.


Film ten pozwala nam spojrzeć na swoje życia z boku, bardziej obiektywnie, jakby nas nie było już na świecie. Ta perspektywa pozwala ocenić nasze zachowanie z przeszłości i skłonić do refleksji, na temat jak podchodzimy do codziennych spraw, jak szanujemy nasz czas, czy poświęcamy go wystarczająco dużo osobom, na których nam najbardziej zależy, czy przypadkiem nie przegapiliśmy czegoś ważnego po drodze.


Okazało się, że jednak XXI wiek zmienił wiele rzeczy, dając nam w prezencie Internet. Zapominamy się zatrzymać się choćby na chwilę, choć tak naprawdę nigdzie się nie spieszymy. Jak stwierdziła kiedyś  Danuta Szaflarska: „Przecież na końcu czeka na mnie trumna”.
Z drugiej strony jest to świetny wynalazek i twierdząc, że wynalezienie go było głupotą postawiłabym siebie w świetle hipokryty, ponieważ sama korzystam z portali społecznościowych takich jak facebook czy instagram. Można nawet rzecz, że to skarbnica wiedzy o swoich znajomych.
 Był taki moment w moim życiu, mianowicie w liceum, gdy skasowałam swoje wszelkie konta. Nie ukrywam, że były to dla mnie ciężkie dwa tygodnie. Dla znajomych „umarłam społecznie”, ponieważ Ci, którzy nie mieli do mnie numeru telefonu zwyczajnie nie mogli się ze mną skontaktować. Poza tym szkoła. Era FB daje nam możliwość tworzenia pewnych grup, na których możemy znaleźć wszystko. Wszystkie materiały, które były niezbędne do nauki zostały tam umieszczane dlatego też powróciłam na tą plaformę. Od tego czasu minęły 3 lata, a ja nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez facebooka.


Są jednak ludzie, nawet w moim wieku, którzy nie posiadają konta na tego typu portalach społecznościowych i chylę im za to czoła. Chciałabym kiedyś znaleźć w sobie tyle samozaparcia by z tego zrezygnować, lecz na tą chwilę jest to niemożliwe.
Z filmu, który obejrzałam wyniosłam o wiele więcej niż chyba miał zamysł sam twórca. Postanowiłam się faktycznie zatrzymać i spojrzeć na życie inaczej, szerzej. Zrozumiałam, że moje problemy, są o wiele mniejsze niż myślałam i tak naprawdę jestem ogromną szczęściarą, że mam w swoim życiu ludzi, którym zależy na moim uśmiechu i szczęściu.. Nie mam wielkich problemów na uczelni, a życie uczuciowe układa się swoim sinusoidalnym tempem.( Nie mogłam sobie odmówić tego porównania, jako przyszły inżynier ;))

I do tego właśnie chciałabym zachęcić też Was moi drodzy, żebyście się zastanowili czy Internet aby na pewno nie odbiera Wam tego co jest w życiu naprawdę ważne. Na koniec pozwolę sobie zacytować Reżysera Życia:

„Przez pędzący świat łatwo jest zgubić siebie. Social media, lajki potrafią nas łączyć ale gdy przekroczymy granicę to mogą także... dzielić. „

Buziaki !


STUDIA : DLACZEGO INŻYNIER?

STUDIA : DLACZEGO INŻYNIER?


Od dziecka moje wybory, dotyczące przyszłego zawodu, nie były do końca jasne.
Średnio co miesiąc zmieniałam zdanie w tym temacie. Raz chciałam zostać prawnikiem, innym razem weterynarzem, lekarzem, aktorką, architektem, informatykiem, grafikiem komputerowym, aż w końcu wylądowałam na studiach technicznych, po których zostanę inżynierem odnawialnych źródeł energii.

Gimnazjum kończyłam z wielkimi aspiracjami, aby zostać lekarzem. Z zapałem czytałam literaturę medyczną, przeglądałam pierwsze podręczniki do chemii, biologii, nie mogąc doczekać się początku "wkuwania". Pod choinkę upatrzyłam sobie "Biologię" Villego, czyli tak zwaną biblię klas biologiczno-chemicznych.

Z czasem materiału zaczęło przybywać, tematy coraz mniej mnie interesowały aż w końcu doszłam do wniosku, że to nie jest moja droga. Biologii przestałam się uczyć w klasie maturalnej, postawiłam za to na chemię. Był to przedmiot, który naprawdę mnie wciągnął. Zaczęłam więc pobierać korepetycje, coraz bardziej cieszyły mnie wyjazdy na "laborki" do jednej z Wrocławskich uczelni i tak minęły mi 3 lata liceum.

W końcu przyszła matura i trzeba było się precyzyjniej określić co do wyboru kierunku studiów. W poszukiwaniach odpowiednich studiów dla mnie chciałam koniecznie wyeliminować matematykę.
Nie pałałam miłością do tego przedmiotu. Uważałam, że matmy nie rozumiem, generalnie się nie lubimy i nigdy nie polubimy. Z fizyką było trochę lżej, lecz także nie wyobrażałam sobie poszerzania wiadomości z tego zakresu. Co śmieszniejsze, złożyłam papiery na 3 kierunki, z czego na każdym z nich miałabym do czynienia z tymi  dwoma przedmiotami. Były to  informatyka w biznesie, bioinformatyka oraz odnawialne źródła energii. Byłam przekonana, że wyniki rekrutacji pomogą mi podjąć decyzję, gdzie mam iść. Pech chciał, iż dostałam się na wszystkie kierunki i wybór pozostał nadal w moich rękach. Padło na odnawialne źródła energii.

Z wielkim przerażeniem patrzyłam na powielający się materiał z matematyki, bałam się co będzie na drugim semestrze kiedy dojdzie do niej analiza i fizyka. Sesja mnie przerażała jeszcze bardziej, do tego stopnia, że miałam już oszczędności na ewentualne warunki. Strach i panika.
Jak się z czasem okazało, nie było to potrzebne. Przysiadłam do matematyki, zrozumiałam fizykę i zdałam wszystkie egzaminy. Był to dla mnie osobisty sukces, skończyć tak ciężki rok bez żadnego "ogona", z którym musiałabym się męczyć na kolejnym roku.

Przyszedł drugi rok. Przeglądając przedmioty, które przywitały mnie zaraz po wakacjach wiedziałam, że tu dopiero zacznie się zabawa. Kursy czysto specjalistyczne plus sama fizyka gwarantowały niezapomniane chwile nad zadaniami, zarwane czasem noce nad projektami. Z trwaniem semestru dotarło do mnie, że jest to coś czym chcę się zajmować w przyszłości. Fizyka stała się dla mnie w miarę prosta, matematyka już nie sprawia większych problemów. Sesja znów zdana w całości, tym razem w pierwszym terminie...Czego chcieć więcej? Teraz jestem na czwartym semestrze. Przedmioty są bardziej specjalistyczne, pojawiają się pierwsze projekty podstawowych urządzeń. Już się nie mogę doczekać co będzie dalej.


Najważniejsze w życiu to znaleźć swoją drogę, którą będzie się podążać z szerokim uśmiechem, chociaż na początku może ona wydawać się straszna :). 
FITDIET - CZYŻBY KONIEC?

FITDIET - CZYŻBY KONIEC?

Witajcie Kochani !

Dziś przychodzę do Was z podsumowującym postem całej współpracy z firmą cateringową FITDIET.PL.


Dlaczego teraz ? Otóż otrzymałam telefon, iż firma ta przenosi się do innych miast i na razie nie będzie dostaw do Wrocławia także moi mili, odpadł już nam jeden punkt cateringowy w tym mieście.

Podsumowując całą współpracę mogę stwierdzić, że jestem zadowolona.

 Dania przyjeżdżały zawsze starannie zapakowane, dostarczone w nocy, także rano po przebudzeniu już czekała na mnie dostawa. Przywożono je 3 x w tygodniu. Polegało to na tym, że w poniedziałek dostawałam posiłki na ten dzień i następny, w środę tak samo na dwa dni, a w piątek na 3 dni.



Jeśli chodzi o menu. 

Było ono bardzo różnorodne, często mnie zaskakiwały. Nigdy wcześniej nie miałam okazji spróbować na przykład topinambura lub amarantusa. Trzeba liczyć się z tym, że menu jest narzucone i nie jest układane indywidualnie pod gusta każdego z nas. Posiłki przyjeżdżały zazwyczaj starannie przygotowane, lecz na początku zdarzyły się małe wpadki, o których wspominam we wcześniejszych postach (LINK)


Plusem za organizację jest na pewno to, iż do każdej paczki z całodniowym zaopatrzeniem, dołączane są zapakowane sztućce z serwetką. Jest to dla mnie bardzo dobre rozwiązanie, ponieważ większość posiłków jestem zmuszona zjeść poza domem.


Czy faktycznie da się schudnąć? Kiedy widać efekty?

Przestrzegając odpowiednich zasad diety, o których wspominałam w jednym poście (LINK), to oczywiście, że da się schudnąć. Mało tego ! Efekty są widoczne już po pierwszym tygodniu jej stosowania. Trzeba tutaj zaznaczyć, że nie uprawiałam sportu w tym czasie. Może gdybym zaczęła wtedy jeszcze ćwiczyć, wyglądałoby to zupełnie inaczej. Nie wiem.


Podsumowując.

Fitdiet daje możliwość zaoszczędzenia czasu, nie trzeba myśleć o zakupach i przygotowywaniu sobie posiłków. Jest to świetna opcja dla ludzi zabieganych, których nie brakuje w dzisiejszych czasach. Finalnie polecam catering osobom, które także NIE SĄ WYBREDNE w wybieraniu "co lubię, a czego nie lubię zjeść".

FIT DIET - PODSUMOWANIE TYGODNIA

FIT DIET - PODSUMOWANIE TYGODNIA

Witam wszystkich !

Dziś przychodzę do Was z podsumowaniem tygodnia. Przez ostatnie 7 dni moje odżywianie powierzyłam cateringowi dietetycznemu, mianowicie Fit Diet. Mimo iż, sukcesywnie podnosiłam swój poziom wiedzy na temat dietetyki, to i tak uparcie sądziłam, iż dieta sama w sobie nie ma TAKIEGO wpływu na mój organizm jak treningi. Okazało się inaczej. 


Przez ostatni tydzień starałam się spożywać regularnie posiłki co 2/3 godziny. Na bok odeszły słodycze, fast-foody oraz inne śmieciowe jedzenie. Napoje gazowane zamieniałam na świeże soki, wyeliminowałam alkohol z diety itd. Na efekty nie musiałam długo czekać. Widziałam po sobie, że coś się "ruszyło", lecz postanowiłam badać swoje zmiany tylko raz w tygodniu, w niedzielę.
Dziś nadszedł ten czas, żeby przedstawić Wam skutki pierwszego tygodnia na diecie fitdiet.pl

Moje wymiary zmniejszyły się o 1 cm w biodrach, 1 cm w talii, 2 cm w udach, a biust pozostał bez zmian (na szczęście) :).

Jeśli chodzi o wagę to zleciało 2,3 kg. Jestem bardzo zadowolona, że już się ruszyło coś do przodu.
Dla porównania :

Zaczęłam się odchudzać z wagą 70 kg, teraz ważę 67.7 kg. Jest to dla mnie potwierdzenie tezy, że dieta to 80% sukcesu w walce z niechcianymi kg. 


*Chciałabym zaznaczyć tu, że w tym tygodniu nie uprawiałam sportu. 




FITDIET DZIEŃ 3 i 4

FITDIET DZIEŃ 3 i 4

Witam Was Kochani ponownie na moim blogu !

Jest to wyjątkowy dzień, ponieważ właśnie dziś wypada "tłusty czwartek". Jest to chyba znienawidzona data przez każdego, kto się trzyma diety lub chce wytrzymać w swoim restrykcyjnym postanowieniu. 

Jestem zwolennikiem robienia sobie "małych dyspens". Mianowicie, skoro mamy TYLKO JEDEN taki dzień to dlaczego rezygnować z małego, symbolicznego pączka? 

Dieta to jest coś, co powinno nas cieszyć, pchać w stronę wymarzonej sylwetki, a nie kojarzyć się z karą..Np. : Muszę jeść "te" wszystkie rzeczy, chociaż właściwie ich nienawidzę. Robisz tylko sobie na złość..



Może zacznę od środy, czyli 3 dnia diety. W moim jadłospisie znalazły się następujące dania:


Śniadanie:

Pancakes na mące orkiszowej z grejpfrutem i pomarańczą

Drugie śniadanie:

Pumpernikiel z paprykowym serkiem, kiełkami i ogórkiem

Obiad:

Zapiekana pierś kurczaka w orzeszkach z kaszą jaglaną i kolorową sałatą, marchewką i ogórkiem

Podwieczorek:

Warzywa z grilla z sosem ziołowym

Kolacja: 

Quinoa z brokułem, serem solankowym i prażonymi płatkami migdałów

Co do wczorajszego menu nie mam zastrzeżeń, było smacznie i kolorowo :)





Dzień 4 

Śniadanie:

Granola z jogurtem i muszem gruszkowo-jagodowym

Drugie Śniadanie:

Seler naciowy, biała rzodkiew i papryka z dipem jogurtowym

Obiad:

Polędwiczka duszona w białym winie z tymiankiem, blanszowanych szpinakiem i pieczonymi ziemniaczkami

Podwieczorek:

Śliwka węgierka z cynamonem w koktajlu

Kolacja:

Domowe kopytka dyniowe na rucoli z sosem bazyliowym

podwieczorek dnia 4
obiad dnia 4

Zauważyłam, że tak zwana "dieta pudełkowa" jest dla mnie zbawienna, nie tylko dlatego, że oszczędzam czas ale także dlatego, że mam już odpowiednio przygotowane (hermetycznie zamknięte) posiłki, dzięki czemu mogę swobodnie zabierać je na uczelnie.

Środy są dla mnie najgorszym dniem w tygodniu, ponieważ zajęcia zaczynam o godz 8 rano, a kończę o 18:00. Kiedyś przez takie utrudnienia nie byłabym w stanie pilnować posiłków, a tym bardziej godzin ich spożywania. Teraz mogę śmiało to praktykować :)


FITDIET DZIEŃ 5 + ZASADY DIETY

FITDIET DZIEŃ 5 + ZASADY DIETY

Dobry wieczór wszystkim! 

Długo oczekiwany piątek piątunio wreszcie nadszedł i zaczynamy weekend! Część z Was już pewnie szykuje się na celebrowanie tego faktu, a część (tak jak ja teraz) siedzę w domku i ciesze się wolnym. 

Dziś przychodzę do Was z "Zasadami zdrowego odżywiania", a konkretnie "Zasady diety". Chciałabym podzielić się z Wami tym, na co trzeba zwrócić szczególną uwagę. Niby banalne prawda? Jednak wielu ludzi zapomina o ważnych zasadach, które składają się na późniejszy sukces.

1. Zachowaj regularność posiłków.
Trzeba sobie zaplanować dzień w taki sposób, aby śniadanie było spożyte jak najszybciej po przebudzeniu, a reszta co 2-3 godziny.

2. Nie dojadaj.
Jeśli będziesz bardzo głodny to zjedz warzywka lub pij wodę mineralną.

3. Pamiętaj, że kalorie znajdują się także w napojach.
Staraj się więc dobierać trunki w taki sposób, żeby ilość cukru na 100g nie przekraczało 12g.

4. Unikaj alkoholu.
Musisz zdawać sobie sprawę z tego, że np 100ml wódki to aż 275kcl ! To tak jakby spożyć ponad pół tabliczki czekolady.

5. Uprawiaj sport.
Dieta to aż 80% sukcesu, lecz pozostała część (niezbędna) to aktywność fizyczna. Dzięki temu osiągnięte efekty będą szybsze. Oprócz tego doskonale poprawi jakoś Twojej skóry oraz kondycji. Lepsze samopoczucie gwarantowane.

6. Celebruj każde posiłki.
Staraj się nie czytać i nie oglądać telewizji podczas jedzenia, za to staraj się spożywać posiłek w miłym towarzystwie. Jeśli skupiasz uwagę na np. ciekawym programie telewizyjnym to w ten sposób jesz więcej przez brak kontroli.

7. Uzbrój się w cierpliwość. 
Tylko utrata do około 1kg tygodniowo pozwoli osiągnąć trwałe efekty.

8. Pij dużo wody!

Następnie chciałabym Wam przedstawić dzisiejsze menu. Mam nadzieję, że Was czymś zainspiruję.



Śniadanie:

Pasta z pieczonego kartofla z ogórkiem i pomidorem oraz chlebem makowym własnego wypieku

Drugie śniadanie:

Serek wiejski z rzodkiewką, szczypiorkiem i chrupkim pieczywem

Obiad:

Miruna w żółtym carry z ryżem długoziarnistym i warzywa pieczone

Podwieczorek:

Ciasto orkiszowe z brzoskwinią

Kolacja:

Sałatka z soczewicą, burakami i czerwoną cebulą










FITDIET DZIEŃ 2

FITDIET DZIEŃ 2


Jak już zdążyliście zauważyć, od wczoraj testuję dania jednej z popularniejszych firm cateringowych. Zamówiłam dietę, która ma na celu zmniejszenie mojej wagi. Opiera się ona na spożywaniu dziennie 1500 kcl. 
Już po pierwszym dniu, mogę przyznać, że jeśli chodzi o jakość produktów, to jest ona na bardzo wysokim poziomie. Wszystko było przepyszne i już nie mogłam się doczekać kolejnego dnia. 

Jednak jak każdemu, zdarzyło się małe niedopatrzenie. Mianowicie dostałam surową cukinię, która miała być pieczona... Jest to tak małe potknięcie, że w skali całego dnia pysznych dań jestem w stanie im to wybaczyć :)

W dzisiejszym jadłospisie pojawiła się jeszcze większa różnorodność. Zobaczcie sami !




(kolacja)


Jestem bardzo mile zaskoczona różnorodnością posiłków, jaką oferuje catering Fitdiet.pl

W dzisiejszym menu :


Do gustu przypadło mi również to, że wraz z "pudełkami" dołączona zostaje ZAWSZE informacyjna broszura, z której możemy się dowiedzieć co dobrego dziś zjemy. 
(obrazek wyżej)

Myślę, że większość z Was zatrzymało się na kremie z topinambura..
Jest to pierwsze danie, które wywołało we mnie dużo skrajnych emocji. Od szoku, po zadowolenie (w końcu spróbuję tego przysmaku), a finalnie na strachu (przecież może mi to nie smakować            i co wtedy?!)
Na szczęście warzywko mnie bardzo miło zaskoczyło i było rewelacyjne :)

Jutro przyjeżdża kolejna dostawa, już się nie mogę doczekać.
Na dziś niestety już koniec jedzenia, pozostaje zabrać się za ćwiczenia i domowe SPA. 

Do jutra ! 
FITDIET DZIEŃ 1

FITDIET DZIEŃ 1




Dzień dobry Kochani !

Nie wiem jak u Was, lecz u mnie dzień zaczął się wyjątkowo wcześnie. 
6:30 wybiła, a ja już byłam na nogach..dlaczego? Dziś mamy pierwszy dzień programu fitdiet! 
Pod drzwiami do mieszkania już czekały na mnie dwie paczki, na poniedziałek i wtorek, także zaczynamy walkę o upragnione wymiary. Lato przecież coraz bliżej, zostało już tylko 120 DNI !

Obowiązkowa szklanka wody z cytryną i jedziemy ! 


Każdą dostawę świeżych posiłków dostaję w EKOLOGICZNYCH torbach, dzięki czemu dbam o środowisko :)


Śniadanie:

Mini omlety z warzywami i serem korycińskim
(tylko wyglądają na mini, są bardzo syte :) )

Drugie śniadanie:

Pieczone plastry cukinii w chrupiącej posypce z dipem jogurtowo-miętowym 

Obiad:

Świderki pełnoziarniste z indykiem w delikatnym sosie włoskim z ziołami i pomidorami

Podwieczorek:

Jogurt grecki z ananasem i otrębami gryczanymi

Kolacja:

Liście szpinaku z mozarellą, suszonymi pomidorami i pestkami słonecznika



A jak tam u Was przygotowania do lata? 

ZDROWE ZMIANY - PROGRAM FITDIET.PL

ZDROWE ZMIANY - PROGRAM FITDIET.PL



Jakiś czas temu opublikowałam na blogu post, który dotyczył noworocznych postanowień, a dokładniej tego jak wyglądają w praktyce. Jeśli jesteście na bieżąco to doskonale wiecie jakie mam podejście do diet. Każdy mój zryw pt. " Zdrowa ja - nowa ja " kończył się totalną klęską, ponieważ nie miałam wystarczającej wiedzy żeby zbilansować sobie dietę.
Postanowiłam więc poprosić o pomoc osobę, która się na tym zna. Dobrze się złożyło, że mój kolega siedzi w tym temacie. Wiedziałam, że bardzo się interesuje dietetyką, poza tym posiada wiele certyfikatów to mi na pewno pomoże i tak też się stało. W połowie listopada otrzymałam świetnie zbilansowaną dietę z uwzględnieniem moich potrzeb, wagi posiłków, założonego celu i nawet spis produktów, które mogę śmiało zamieniać.


Pierwsze dwa tygodnie poszły gładko. Byłam w stanie sobie przygotować posiłki na cały dzień i jeździć z pojemnikami na uczelnię. Niestety po dwóch tygodniach zapał do robienia jedzenia minął i wygodniej było sięgnąć po gotowe, szybkie produkty. Cały misterny plan trafił szlag.

Jednak ostatnio podczas oglądania zdjęć z sylwestra zauważyłam, że nie jest ze mną za dobrze. Powiedziałam sobie dość. Jest teraz idealny czas na to by to zmienić. Są ferie, mam wolne od nauki, trzeba działać, zwłaszcza, że do zaplanowanego wyjazdu do Bułgarii coraz bliżej.


Ucząc się na błędach, wiem już, że wszelkie zbyt wielkie zmiany spowodują katastrofę moich planów i postanowień. Wiedziałam, że główny problem siedzi w organizacji czasu + zapale do przygotowania sobie jedzenia.  Z pomocą przybyła firma fitdiet.pl , dzięki której już nie muszę się bać o to, że nie zdążę lub zapomnę sobie przygotować danego posiłku.


Catering Fitdiet.pl oferuje kilka form diet. Od zbilansowanych odpowiednio projektów po wszelkie diety wegetariańskie. Osobiście po konsultacji z dietetykiem zdecydowałam się na dietę 1500 kcl (biorąc pod uwagę także aktywność fizyczną).


Jest to dla mnie strzał w dziesiątkę. Nie dość, że oszczędzam czas, co jest dla mnie niezwykle ważne, to jeszcze mam pewność, że przygotowane posiłki są na bardzo dobrym poziomie pod względem jakości. Bardzo gorąco polecam wszystkim leniuszkom jak i osobom bardzo zapracowanym!

PS. Od jutra, codziennie można będzie oglądać relacje z 30-dniowego wyzwania Fitdiet.pl 
Gorąco zachęcam do zaglądania na bloga ! :)
OOTD: GREY COAT & BURGUNDY DETAILS

OOTD: GREY COAT & BURGUNDY DETAILS



Ostatnio przedstawiłam Wam outfit, który był inspirowany moim wyobrażeniem zimy czyli :
"im ciemniej tym lepiej". 
Jednak dziś przychodzę do Was z propozycją o wiele jaśniejszego, weselszego looku. 
Jest to wersja bardziej sportowa, kierowana do osób, którym niekoniecznie zależy na czysto eleganckim efekcie, lecz chcą poczuć się bardziej kobieco. Z tego względu powieliłam dodatki z ostatniego posta, mianowicie burgundowe akcesoria.


Szary płaszczyk nie ma zwężenia w talii, posiada za to trapezowaty krój, dzięki czemu nie musimy zawsze akcentować podkreślonej sylwetki. Czasem jest to po prostu zbędne.


Płaszczyk / HOUSE


Jeśli chodzi o czapkę, to również postawiłam na szarość. Według mnie rozjaśnia ona twarz, przez co wydaje się bardziej promienna i świeża.


Torebka / HOUSE


Jeśli chodzi o detale.
Celowo dopasowałam te same dodatki, żeby odbić od szarości. Jest to dla mnie idealne połączenie, kiedy chcemy rozweselić OOTD. Link do poprzedniego looku znajdziecie poniżej. 



Rękawiczki / OCHNIK


Botki / LASOCKI



Fot. Beata Wojciechowska

.
Copyright © 2014 Mastylle , Blogger